alfabet zdrowia psychicznego - kontrola

Niełatwo pisze mi się dla Was alfabety - za każdym razem zastanawiam się, co sama chciałabym przeczytać, czego się dowiedzieć, o czym porozmyślać, a potem próbuję balansować między odrobiną wiedzy naukowej i własnymi przemyśleniami. Skutki są różne, ale wraz z Kaliną wciąż uparcie trwamy przy naszym wspólnym projekcie, któremu przyświeca jedna idea - szerzenie informacji z zakresu psychologii, które mogą w jakiś sposób wpłynąć na Waszą codzienność, choćby poprzez samą świadomość. Czas więc najwyższy na kolejną literkę - na samym wstępie zapraszam Was do Kaliny, która wspaniale pisze o korze przedczołowej. A co pojawi się u mnie?

Wszystko ma swoje dobre i złe strony - żadna to nowość. I nawet te ewolucyjne, głęboko zakorzenione potrzeby czy reakcje w pewnych sytuacjach świetnie zapewniają nam bezpieczeństwo, w innych jednak są zupełnie zbędne i zamiast pomagać - sieją zamęt. Który czasem również jest nam potrzebny, lecz na dłuższą metę szkodzi. Tak też jest również z potrzebą poczucia kontroli. 


Zacznijmy od jasnej strony. Wspominałam już pewnie nie raz, że nasze mózgi uwielbiają porządek (mówię to z pełnym przekonaniem jako okropna bałaganiara, której łóżko często służy za szafę) - świat uporządkowany, przewidywalny to świat, z którym umiemy sobie poradzić. Dlatego tworzymy wszelkie skrypty ("scenariusze") różnych zachowań oraz stereotypy. Dlatego też lubimy czuć, że mamy kontrolę. Jest to potrzeba tak silna, iż często ulegamy złudzeniu kontroli - w eksperymencie Ellen Langer, badani kupowali los na loterię. Jedna z grup miała możliwość samodzielnego wyboru losu, druga otrzymywała los przydzielony przez eksperymentatora. Następnie wszystkim proponowano, by swoje losy odsprzedali. Grupa pierwsza - dokonujący wyboru, a więc sprawujący kontrolę - żądali za los ponad 8 dolarów. Ci drudzy zaś jedynie niecałe dwa. Przyjęcie do wiadomości faktu, iż świat rządzi się przypadkiem zdecydowanie nie uradowałaby naszych umysłów. Ba! One zwyczajnie w to nie uwierzą, bo inne badania wykazały, iż spadek poczucia osobistej kontroli powoduje wzrost wiary w coś lub kogoś, kto czuwa nad wszystkim. Na chaos i losowość zwyczajnie nie możemy się zgodzić.
Poczucie kontroli jest ważne nie bez powodu - zapewnia nam wzrost motywacji i wytrwałości, ale i realnie polepsza zdrowie fizyczne oraz psychiczne. Jednym z najbardziej zapadających mi w pamięć eksperymentów jakie poznałam w trakcie studiów jest właśnie ten, dotyczący dobroczynnych efektów kontroli. Badaczki (ponownie Langer oraz J. Rodin) podzieliły na dwie grupy mieszkańców domu starców. Pierwsza z nich dostała do opieki roślinę, mogła decydować też o takich drobnych sprawach jak ustawienie mebli w pokoju czy wybór filmu - wszystkie te informacje były pensjonariuszom przekazywane w taki sposób, by podkreślić kwestię kontroli i odpowiedzialności. Druga grupa była tych informacji pozbawiona, nie otrzymała również rośliny. Wyniki są niesamowite i odrobinę przerażające - dosadnie ukazują siłę potrzeby kontroli. Grupa pierwsza nie tylko czuła się szczęśliwsza i lepiej funkcjonowała (według ocen pielęgniarek) - osiemnaście miesięcy po wprowadzonych zmianach zmarło 15% osób z grupy, u której zwiększono poczucie kontroli, w porównaniu z 30% w grupie porównawczej. 


Nic, tylko korzystać z dobrodziejstw poczucia kontroli! Ale. Jest też druga strona medalu - co wtedy, gdy poczucia kontroli nam brak? Gdy mamy wrażenie, że nic nie zależy od nas, jakkolwiek byśmy się nie starali? Wszyscy przechodzimy przez takie etapy, lecz gdy staje się on chroniczny...zaczyna szkodzić. Czasem nawet zagrażając życiu. Przemoc. Zaburzenia odżywiana. Samookaleczanie. Wszystkie te destrukcyjne zachowania mogą służyć palącej potrzebie odzyskania poczucia kontroli. Na jakimkolwiek obszarze. Często jednak przyjmuje mniej wyraźne formy, a wciąż znacząco wpływa na naszą codzienność, wywołując frustrację, poczucie winy czy lęk. Skrupulatne prowadzenie organizera według planu co do minuty. Pedantyczny porządek, który ani na moment nie może zostać zmącony. Idealny makijaż i perfekcyjnie ułożone włosy. Bo tylko wtedy wszystko się uda. Tylko wtedy będzie można odczuć spokój. Ale - spójrzmy prawdzie w oczy - nie da się tak żyć. I znów pojawia się lęk, w towarzystwie zmęczenia, bezsilności i innych objawów psychosomatycznych. 

Jak ujarzmić potrzebę kontroli? Krok pierwszy to oczywiście świadomość. Krokiem drugim i ostatnim jest...zakosztowanie radości niepewnego życia. Łatwo powiedzieć "odpuść sobie", wykonać - czasem niemal niemożliwe. Dlatego jeśli zmagasz się z wyjątkowo silnymi symptomami - najlepiej będzie, jeśli poszukasz pomocy u specjalisty. W innym razie warto próbować - metodą małych kroków chociażby. Pozwól sobie na spontaniczną wycieczkę. Wyjdź do sklepu bez makijażu. Zostaw brudne naczynia w zlewie. Wrzuć nieidalne zdjęcie na Instagrama. Akceptowanie losowości i tych drobnych, nie zawsze zależnych od nas wydarzeń paradoksalnie może dać niezwykłą siłę do tego, by stawiać czoła temu, co nieznane - nawet jeśli uderza w nas całą mocą. Bo nabędziemy w ten sposób podstawowe i kluczowe przeświadczenie - przetrwamy. Poradzimy sobie. Będziemy dalej trwać. 
I żadna zawierucha nie trwa wiecznie. A z silnymi korzeniami przetrwamy ją bez problemu.

Spodoba Ci się również

4 komentarze

  1. Eh, jakkolwiek bardzo lubię mój kierunek, tak zazdroszczę Ci tego, że omawiacie na zajęciach takie ciekawe eksperymenty i zagadnienia! Patrząc na samą siebie i swoje zachowania dostrzegam tę prawidłowość w moim życiu- w dni, które mam zorganizowane, kiedy odhaczam kolejne zadania z listy, faktycznie czuję się spokojniejsza i szczęśliwsza, nawet jeśli jestem bardziej zapracowana. A w sytuacjach, kiedy frustruję się i złoszczę, bo coś nie idzie po mojej myśli, paradoksalnie pomaga mi wiara. Myślę sobie wtedy "Ok, teraz Ty się tym zajmij" i odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anna Jankowska17 lipca 2017 20:02

    Mam takie pytanie. Po czym rozpoznać, że po prostu bardzo lubi się porządek od chorobliwej kontroli? zapomniany-pamietnik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Przede wszystkim po tym, jak się z tym czujesz - jak więzień swoich rytuałów czy raczej jedynie płynącą z nich przyjemność? Często można to też odkryć przyglądając się swojej reakcji na sytuację, kiedy tej kontroli mieć nie możemy lub ktoś/coś nam ją odbiera. Jasne, można się wkurzyć i złościć, ale panika czy lęk będą wskazywać, że coś jest na rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zagadnienie wiary też omawialiśmy na zajęciach przy okazji potrzeby poczucia kontroli! 🙈

    Cieszę się bardzo, że potrafisz dostrzegać i wcielać w życie to, co Ci służy. I mocno trzymam kciuki za dalszy rozwój wiary. Niech daje moc. ❤️
    Dziękuję Ci!

    OdpowiedzUsuń

It means a lot, thank You!

Subscribe