104

Nie będzie białych świąt? Znowu? Organizuję protest, nie może tak być, nie chcę, nie pozwalam. Chociaż dziwnym trafem, wraz ze śniegiem, powoli topnieją moje obawy do nadchodzącego nieubłaganie Bożego Narodzenia. Już jestem w stanie myśleć o tym bez paniki, a nawet udaje mi się zablokować wspomnienia i złe myśli sprzed roku, by nie zatruwały wizji ostatnich dni 2012 roku. Niestety, co jak co, ale Sylwestra wciąż  mam ochotę spędzić śpiąc we własnym łóżku. Popracuję nad tym, I promise. Mam jeszcze trochę czasu.

Mikołaj mnie odwiedził! Spóźniony, ale za to w jakim stylu! Dziękuję, dziękuję, dziękuję!  (Btw, cholera, moje włosy, świętej pamięci włosy, na których objętość narzekałam. No i proszę, moje prośby zostały wysłuchane, połowa zniknęła)
A ja powoli zaczynam wprowadzać świąteczną atmosferę! Wszystkie prezenty zostały zakupione-a szkoda, bo nic nie daje mi większej radości niż sprawianie komuś przyjemności podarunkiem. Sama straciłam umiejętność robienia zakupów "ubraniowych", więc wolę zająć się czymś innym. Do tego mój pokój przeobraził się w mini pracownię, tworzę, tworzę, jeszcze mi troszkę zostało.


Jej, jak dawno nie pisałam o książkach! Najwyższy czas to zmienić-jakaś zaległa recenzja, proszę bardzo. Mam w planach podrasowanie bloga i stworzenie przejrzystych kategorii, gdzie będą widoczne wszystkie recenzje filmów, książek, przepisy, etc. Taaaak, ciekawe kiedy zdołam to zrobić, skoro jest już niedziela, a ja dopiero piszę posta...

Mało który autor potrafi pisać o miłości tak Paulo Coelho, co udowodnił właśnie w tej książce. Moim pierwszym podejściem do jego twórczości był "Alchemik", co było błędem, gdyż na jakiś czas zniechęciłam się do dalszych prób. Na szczęście, później sięgnęłam po tytuł "Weronika postanawia umrzeć" i zmieniłam swe zdanie. A "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam..." utwierdziło mnie w przekonaniu, że Coelho jednak da się czytać bez przepracowania mózgu spowodowanego zbyt dużą ilością mądrości życiowych. Opowieść spisywana przez kobietę, która opłakiwała swą miłość nad brzegiem rzeki Piedry, która pomaga wyzwalać się z bólu i złości, gdy pochłonie je swymi lodowatymi prądami. Relacja Pilar i jej przyjaciela z dzieciństwa jest magiczna i niesamowita, lecz czy przetrwa liczne próby i skazania losu? Bóg oraz wiara również odgrywa bardzo ważną rolę w tejże powieści - bohaterka przeżywa nawrócenie i dostrzega dzieła Boże we wszystkim co piękne.
"Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam..." nie jest moją ulubioną książką. Co prawda wiele wyniosłam z jej lektury, lecz nie zachwyciła mnie na tyle, bym mogła ocenić ją wyżej. Zdecydowanie bardziej jednak wspominam "Weronikę...". Może spowodowane było to okolicznościami czytania, które, cóż, odpowiadały niektórym realiom przedstawionym w utworze. No i zakończenie-niezwykłe, niespodziewane, nadzwyczajne. Chciałabym raz jeszcze przeczytać tę książkę, tym razem w domowym zaciszu, bez pośpiechu i bez bodźców rozpraszających, których wtedy nie byłam w stanie się pozbyć. A później koniecznie obejrzę ekranizację. Zobaczymy, która wersja wygra.

                                                                     ***

A na koniec-muszę, po prostu muszę zrobić małą reklamę, a raczej podzielić się z Wami dwoma wspaniałymi, niedawno powstałymi blogami, których autorki są pełne miłości i pasji, a czegóż więcej potrzeba, by stworzyć coś pięknego i dobrego?
Inny wymiar filmów - czyli Asia wraz ze swoim największym hobby-filmem, oraz Smak gotowania- Jagódkowe pichcenie.

A teraz już się z Wami żegnam, czas najwyższy zabrać się za szkolne sprawy, których do tej pory nie tknęłam, a później z pewnością będę tego żałować. Malutka inspiracja z przesłaniem na koniec, cześć, cześć!


Spodoba Ci się również

22 komentarze

  1. Jak ja cię uwielbiam, kochana! Długo czekałam na nową notkę. :) Masz piękną koszulę na tym zdjęciu, a co do włosów, to myślę, że dostarczając im sporo witamin, odzyskają swoją objętość. :) Też myślałam o zrobieniu własnoręcznie kartek, ale brakło mi na to czasu. A szkoda, bo takie prezenty sprawiają naprawdę wiele radości. Ściskam cię mocno! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Pracuj, pracuj i dodawaj więcej optymistycznych przesłań :)

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczna bluzeczka ;). W środę ma padać śnieg.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam jak też narzekałam na to że "mam za dużo włosów"... Teraz jest odwrotnie... -.-

    OdpowiedzUsuń
  5. ja uwielbiam robić sama kartki świąteczne ;p takie mi sie najbardziej podobają ;D
    słyszałam ,ze właśnie w święta ma być bardzo biało i mroźno ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. śliczna koszula. kupiłaś już prezenty? ja jeszcze nic nie mam! nie wiem, kiedy kupię, w ogóle o tym zapomniałam! słuchaj, założyłam nowego bloga, jeśli chciałabyś go zobaczyć... http://nessiesbloog.blogspot.com/ jest trochę jeszcze niedokończony, no i pisany pod wpływem impulsu... ale mimo wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałaś może książki Romy Ligockiej? :) Bo myślę, że mogłyby Ci się spodobać!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja prezentów jeszcze nie zakupiłam i pewnie jak co roku będę miała z tym problem. Uwielbiam za to pakowanie podarunków:) "Weronikę" czytałam i nawet mi się spodobała, ostatnio obejrzałam również film, tak dla porównania. "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam" zaczęłam czytać, ale ledwo doszłam do połowy. Nudziła mnie szczerze mówiąc. Wiem, że nie powinno się oceniać książki zanim się nie dobrnie do końca, ale tym razem nie dałam rady niestety.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też protestuję !! Chcę białe święta i basta ! Nie może być inaaaaczej ;(

    Ja już też czuję świąteczny nastrój :D Jutro jadę na świąteczne zakupy - pewnie pochłonie mi to kilka godzin, ale uwielbiam to ♥ Ogólnie kocham Boże Narodzenie ♥♥

    Książek tych nie czytałam, aczkolwiek na czytniku mam ponad 150 książek i nie mam czasu ich przeczytać :( A co jakiś czas dodaję kolejny (czytnik to zuo - za dużo miejsca na książki, a za mało czasu xD)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oh, I love your X-Mas cart!! :D ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja nie chcę świąt. Święta won ode mnie, proszę!:( Ale dobrze, że dla Ciebie to już nie taka koszmarna sprawa, cieszę się choć z tego.

    Skąd masz taką cudowną koszulę?! ODDAJ! Chcę taką koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  12. A btw to mój pokój też jest warsztatem plastycznym teraz. Może połączymy je? :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak samo! Też narzekałam, że mam za dużo włosów, a szczególnie zimą, gdy większą ich część upychałam pod płaszczem, co było zdecydowanie niewygodne. Teraz płaczę, bo jest ich o połowę mniej i tak bardzo chciałabym, żeby były takie jak kiedyś :( Również martwię się, że święta nie będą białe, w końcu śnieg nadaje takiego wspaniałego klimatu! Piękną masz tą białą koszulę :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga. Pisałam do Ciebie maila, ale nie wiem, czy doszedł. W każdym razie wydaje mi się, że pod paroma względami tematyka mojego bloga jest podobna. Dopiero zaczynam pisać i trochę ciężko jest mi rozruszać to wszystko, zwłaszcza jeśli chodzi o czytelników, bo nie mówiłam znajomym, że go mam. Więc zapraszam do mnie (http://trzy-etapy-zycia.blogspot.com/). Jeśli będziesz miała chwilkę, to napisz, co sądzisz.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie martw się, moja dieta to tylko z konieczności. :* Na pewno nie zajdzie za daleko, bo gdy już będę mogła jeść normalnie wszystko na pewno więcej nie schudnę :)

    Wiesz, uwielbiam Twoje włosy, bardzo bardzo! *.*

    OdpowiedzUsuń
  16. a teraz taka cudowna karteczka zajmuje honorowe miejsce w moich czterech ścianach! wspaniale jest mieć coś co było tworem Twoich rąk :* aaa ja widzę pilocik do aparatu w rączce :D muszę sobie go sprawić :)

    ps. nie da się przesunąć tej reklamy? bo zasłania mi kawałek recenzji :(

    OdpowiedzUsuń
  17. lubię krk, byłam tam kilka razy (;

    OdpowiedzUsuń
  18. ale masz ładne włosy ::)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mały "prezent" na święta: http://fotografka-photographer.blogspot.com/2012/12/zwariowane-melodie-podsumowanie-swieta.html :)

    OdpowiedzUsuń

It means a lot, thank You!

Subscribe