58

Hi, my dears.

Mimo tego, iż jestem odrobinkę zawalona szkolnymi sprawami, czeka na mnie kilka zaliczeń po trzymiesięcznej nieobecności (a pasowałoby się postarać, w końcu to trzecia klasa gimnazjum), udało mi się dzisiaj napisać recenzję ostatnio przeczytanych utworów. Postanowiłam sobie, że nie będę mogła zaczynać nowej książki, dopóki ostatecznie nie pożegnam się z poprzednią, pisząc coś o niej. I to jest dla mnie największą motywacją, gdyż nie potrafię wytrzymać dłuższego czasu bez czytania. A moja obsesja dotycząca kupowania książek i maniakalnego trzymania ich na półkach i wpatrywania się w nie wciąż się pogłębia, damn.

W najbliższym czasie pojawią się dwie nowe strony, mianowicie książki przeczytane w 2011 i 2012 roku wraz z recenzjami-obecnie te zakładki są w budowie. Planuję również zmianę wyglądu bloga, lecz na razie są to tylko odległe plany...A w następnym poście...Może jakiś outfit? Marzy mi się szafiarski blog, no... (+książeczki +foteczki, oczywiście *.*)

Przejdźmy do konkretów.


 Leżała gdzieś wśród książek mojej mamy wraz z pierwszą częścią, dawno zapomniana, nieruszana przez długi czas. Znalazłam, spodobał mi się opis znajdujący się na tylnej okładce, obydwie sobie przywłaszczyłam i przestawiłam na własną półeczkę. Również odleżały swoje, zanim doczekały się zainteresowania z mej strony. I nie żałuję, że wreszcie to zrobiłam. Po powieści oparte na faktach napisane przez Ginette Bureau sięgnęłam we właściwym momencie swego życia.

Część pierwsza, "Miłość silniejsza niż wszystko", nie wywoływała zbyt wielu emocji i nie wzruszała mnie-cóż, być może jestem mało wrażliwa, uodporniona? Historia czteroletniej Mony, "pełni życia" była wprawdzie niewesoła i bardzo współczułam zarówno jej rodzicom jak i samemu dziecku, jednakże dopiero "Kocham cię, życie" zachwyciła mnie całą swoją zawartością. Jak wielką wiarą trzeba się wykazać! Cóż za ogrom siły musiał zostać włożony w to, by dalej trwać przy dziewczynce śmiertelnie chorej - bo przecież białaczka z reguły jest wyrokiem śmierci. Potrzeba cudu. Który zaistniał. Dzięki niesamowitej matczynej miłości i olbrzymim wsparciu rodzinie Mony udaje się przeżywać szczęśliwe chwile. Nawet jeśli nie są w stanie pozwolić sobie na chwile zapomnienia, choroba nie przyćmiewa całkowicie teraźniejszości, Mona doświadcza wielu wspaniałych rzeczy.

Osobiście, jestem pełna podziwu dla Francisa, brata chorej dziewczynki. Nie mam pojęcia, jak długo byłabym w stanie znosić maksymalne zaangażowanie ze strony rodziców w sprawy młodszej siostry, zapewne w takiej sytuacji mimo wszystko okazałabym się okropną egoistką, ale zdaje mi się, że nie mogłabym temu sprostać.

Książka jest naprawdę warta polecenia. Pozwala docenić to, czego na co dzień nie dostrzegamy. Zmienia pogląd na sens przeżywania chwili obecnej jako coś pięknego, pozwala spojrzeć na nasze życie o wiele bardziej pozytywnie i pokrzepia-aczkolwiek momentami jest bardzo smutna i wielu z Was z pewnością uroni łzę podczas tej lektury.

Spodoba Ci się również

9 komentarze

  1. Przeczytam posta później, mam tylko jedno pytanie. Skoro nie było Cię w szkole 3 miesiące, a w tym czasie były egzaminy, to przyszłaś na nie do szkoły czy masz wyznaczony inny termin? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam na egzaminach, miałam przepustkę :)

      Usuń
  2. Ta książka wydaje się naprawdę piękna i interesująca :)
    Bardzo chętnie zobaczę Twoje zestawy, ale o książeczkach musi być! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. napewno piękna historia! muszę nabyć taką książkę :>

    OdpowiedzUsuń
  4. W końcu cię gdzieś znalazłam :3. Na forum Cię już praktycznie nie znajdują i zastanawiałam się gdzie tak długo się podziewasz. Namiętnie śledziłam twojego photobloga, aż w końcu podałaś link do twojego bloga który jest fantastycznie napisany i przeczytałam go w jeden wieczór. Trzymaj się i mam nadzieję, że będziesz częściej pisała. Na outfit także czekam!

    OdpowiedzUsuń
  5. oho, chyba się skusze na tą drugą, jednak ostatnio mało jaka książka umie mnie zachwycić

    OdpowiedzUsuń
  6. Książki na pewno są poruszające, ale wydaje mi się, że trzeba do nich dorosnąć. Więc jeszcze trochę poczekam.
    Trzymam kciuki za Twoje oceny! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądają na naprawdę poruszające lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ooo tak, zrób outfit! nic nie staje ci na przeszkodzie, żeby je wstawiać, blogi o wszystkim są najlepsze :) żadnej monotonii, co chwilę coś innego :)

    OdpowiedzUsuń

It means a lot, thank You!

Subscribe